Pojedynek z LKS Łódź

Piłkarze Radomiaka Radom przez chwilę prowadzili z ŁKS Łódź...
Drużyna Łódzkiego Klubu Sportowego bardzo poważnie podeszła do meczu kontrolnego z Radomiakiem i grając w najmocniejszym składzie odniosła wysokie i przekonywujące zwycięstwo.
ŁKS Łódź – Radomiak 1910 SA Radom 6:1 (4:1),
0:1 Krzysztof Wierzba 3', 1:1 Dejan Djenić 10', 2:1 Djenić 28', 3:1 Piotr Świerczewski 35', 4:1 Świerczewski', 41, 5:1 Adrian Świątek 47', 6:1 Djenić 88'.
ŁKS:
Marcin Pająk (46' Jakub Skrzypiec) - Robert Łakomy (46' Paweł Drumlak), Tomasz Hajto (67' Mariusz Mowlik), Marcin Adamski (67' Dejan Ognjanović), Wojciech Mordzakowski (46' Adrian Woźniczka) - Tomasz Ostalczyk (69' Georgas Freidgeimas), Mladen Kašćelan (64' Szymon Salski), Piotr Świerczewski (69' Artur Gieraga), Rafał Kujawa (46' Nerijus Radžius) - Dejan Đenić, Adrian Świątek.
Radomiak 1910 SA:
Mirosław Kuczera (46' Piotr Banasiak) - Łukasz Szary (80' Kamil Molga), Dawid Sala, Marcin Sikorski (46' Dariusz Mortka), Klaudiusz Łatkowski (46' Szymon Kurbiel) - Daniel Barzyński, Piotr Wlazło (72' Michał Majewski), Arkadiusz Oziewicz, Paweł Boryczka (88' Maksym Kobylarczyk) - Paweł Tarnowski (67' Maciej Lesisz), Krzysztof Wierzba (67' Łukasz Janik).
W Radomiaku testowany był obdarzony bardzo dobrymi warunkami fizycznymi bramkarz Ruchu Radzionków, wychowanek Orlika Łabędy, były gracz Górnika Zabrze Mirosław Kuczera, który co prawda musiał cztery razy wyciągać piłkę
z siatki, ale w kilku sytuacjach pokazał próbkę swoich umiejętności. Trener Jerzy Rot widziałby tego zawodnika w swoim zespole. - Będziemy na ten temat rozmawiać, ale byłbym za tym żeby został. Potrzebujemy drugiego bramkarza o co najmniej podobnych możliwościach co Piotrek Banasiak - mówi radomski szkoleniowiec.
PODRAŻNIENI LIGOWCY
Mecz dla Radomiaka rozpoczął się bardzo dobrze. Już w 3. min. z rzutu wolnego z prawej strony boiska piłkę w pole karne wrzucił Daniel Barzyński, a Krzysztof Wierzba minimalnie przeciął jej lot i ta wylądowała w siatce. Przy odrobinie szczęścia i lepszej skuteczności na 2:0 mógł podwyższyć Paweł Tarnowski. Podrażnieni ligowcy na czele z Tomaszem Hajto i Piotrem Świerczewskim przyspieszyli grę i gole się posypały dla łodzian. Po dośrodkowaniu Hajty, Dejan Djenić strzałem głową wyrównał stan meczu. Bramka
ta nie podziałała deprymująco na radomian, którzy dalej walczyli z wyżej notowanym rywalem jak równy z równym. W 28. min. po zagraniu Adriana Świątka, Djenić umieścił piłkę
w samym okienku bramki. Później dwa gole dołożył Świerczewski. Tuż przed końcem pierwszej połowy w dobrej sytuacji znalazł się Wierzba, ale z 16 m. strzelił niecelnie. Stracone gole padły po fatalnych błędach naszej defensywy.
Wielka szkoda, że z tak wymagającym rywalem nie mógł zagrać z powodu kontuzji obrońca Legii Warszawa Maciej Świdzikowski. Na tle takiego przeciwnika miał okazję zaprezentować swoje możliwości. - Musimy go sprawdzić w grze. Obrona wymaga wzmocnienia, ale nie możemy pozwolić sobie podpisanie umowy z zawodnikiem, którego wartość jest ponoć duża, ale musi to pokazać w meczu – mówi prezes Radomiaka Mirosław Hernik.
DOBRZE BANASIAK
Zaledwie trzy minuty po wznowieniu gry w drugiej połowie Adrian Świątek podwyższył na 5:1 dla ŁKS. Radomiak nastawił się na grę z kontry, ale doświadczeni stoperzy Hajto i Marcin Adamski nie pozwolili dojść do sytuacji strzeleckich naszym napastnikom. W 62, 65, i 85 min. znakomitymi interwencjami popisał się wprowadzony po przerwie Piotr Banasiak, który dwukrotnie sparował atomowe uderzenia zza pola karnego Djenicia i Szymona Salskiego. Po koniec spotkania boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Piotr Wlazło. Nim padła szósta bramka, Szymon Kurbiel przegrał pojedynek z Jakubem Skrzypcem. Po końcowym gwizdku arbitra ponad 1000 kibiców ŁKS gromkimi brawami podziękowało piłkarzom obydwu drużyn za mecz.
- Zdecydowałem się rozegrać ten sparing z pełną premedytacją. Mogliśmy jechać do trzecioligowca i liczyć na korzystny wynik, ale gdzie się mamy uczyć i szukać błędów jak nie w takim meczu? Zagraliśmy z zespołem, który zajął w poprzednim sezonie siódme miejsce w ekstraklasie. Świerczewski, Hajto, Adamski, Djenić czy Drumlak to są zawodnicy, którzy grali w Europie. Przyjechaliśmy do Łodzi po naukę i odebraliśmy surową lekcję. Wierzę, że ta nauka nie pójdzie w las i w starciu z równorzędnymi rywalami pokażemy, że gra w piłkę nie jest nam obca. Mimo wyniku, który wygląda dość dramatycznie jestem optymistą - mówi Jerzy Rot, radomski szkoleniowiec.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|



