Radomiak - Włókniarz Zelów 1:0 (0:0)
Mecz o posadę trenerską Jerzego Rota, Radomiak zaczął z werwą. Już po 5 minutach powinno być 2:0. Dwa razy błysnął umiejętnościami stworzenia sobie okazji Paweł Tarnowski, świetnie pędząc z piłką na bramkę rywala. Jednak obie akcje kończył strzałem wprost w bramkarza. Mijały minuty a Zieloni stwarzali kolejne okazje i..... w tylko sobie niewiadomy sposób je marnowali.
Sytuacje z sam na sam z bramkarzem marnowali Taran, Wierzba i Kurbiel. Większość akcji radomianie kończyli strzałami wprost w bramkarza, nie dając mu szans na wykazanie się trudniejszymi strzałami. Wydawało się, iż Radomiak chce wejść z piłką do bramki, jednocześnie w każdej okazji widać było spięcie w szeregach radomskiej młodzieży. Oddawane strzały były niechlujne i tak jakby oddawane w pośpiechu aby jak najszybciej zdjąć z siebie ciężar nieskuteczności, który wydał się ciążyć coraz bardziej z każdą minutą.
Po przerwie Zieloni kontynuowali festiwal nieporadności. Kolejne akcje nie przynosiły rezultatów bramkowych. Goście natomiast w meczu prawie nie istnieli. Akcje można było policzyć na palcach jednej ręki, głównie zagrażali po stałych fragmentach gry. Sporo akcji radomianie przeprowadzili lewą stroną, gdzie rajdy prowadził Barzyński. Jednak ostatnie podania były niedokładne. Szansę ponownie miał Tarnowski, tego dnia bardzo nieskuteczny, ale również bardzo pracowity, widać było u niego sporą ochotę do gry. Gola mogli zdobyć również goście po jednej z interwencji, ale piłka minimalnie minęła słupek bramki rywala. Dominacja Radomiaka w tym meczu nie podlegała dyskusji. Na uwagę zasługuje fakt, iż Radomiak wytrzymał 90 minut ostrego natarcia rywala. Zarówno fizycznie jak i mentalnie. Młodzi piłkarze do końca walczyli o zwycięstwo i to się opłaciło. W 90 minucie dobrą piłkę w pole karne rzucił wprowadzony na boisko Janik. Adresat Tarnowski tym razem nie spieszył się z oddaniem strzału, opanował piłkę i silnym, i co najważniejsze precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza z Zelowa. Stadion oszalał. Wielki trud Zielonych ataków przez 90 minut został nagrodzony. Tym samym jednocześnie piłkarze odwrócili fatalną passę przegranych meczów w ostatnich minutach (dwa ostatnie mecze przegrywaliśmy po golach w doliczonym czasie gry). Tym razem los był sprawiedliwy i wygrała drużyna zdecydowanie lepsza.
Oby był to początek marszu Radomiak w górę tabeli, bo jak na razie Radomiak poza pierwszym meczem nie miał na boisku za grosz piłkarskiego farta.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|



