altWydawało się, że ruchy transferowe w Radomiaku zostały zakończone. Tymczasem niewykluczone, że w ostatnim dniu okienka transferowego, tj. 1 marca, do ekipy Radomiaka trafi Piotr Wlazło. - Mam już nawet koncepcję, według której gralibyśmy takim ustawieniem jak Real Madryt - podkreśla trener Zielonych Arkadiusz Grzyb.

Po perypetiach związanych z rozmowami z Cezarym Czpakiem, było niemal pewne, że temat ruchów transferowych Radomiaka został defintywnie zakończony. Tymczasem okazuje się, że pojawiła się spora szansa na to, żeby w rundzie wiosennej przy Struga występował Piotr Wlazło. Co prawda, cały okres przygotowawczy przepracował on z ekipą łódzkiego Widzewa, jednak w ostatnich dniach, po tym jak do ekipy Pawła Janasa dokooptowany został Hiszpan Fernando Arriero, do gry na pozycji, na której występuje Wlazło chętnych jest już czterech piłkarzy. W tej sytuacji, radomianinowi pozostałyby występy w czwartoligowej drużynie rezerw.

Teraz wszystko zależy od władz klubu, które nawiązały już kontakt z szefami Widzewa. Jeżeli jutro potwierdzą swoje zainteresowanie wypożyczeniem zawodnika i dopełnią wszystkich formalności, od wtorku Wlazło przygotowywać się będzie z Radomiakiem. - Ja z takiego obrotu sprawy byłbym niezwykle zadowolony. Mógłbym bowiem wystawić na boisko dwóch defensywnych pomocników, a jeszcze więcej zadań spokojnie powierzyć skrzydłowym. Gralibyśmy więc takim systemem jak Real Madryt - wzdycha trener Zielonych Arkadiusz Grzyb.

 

Źródło: RadomSport.pl