altPo wysokim zwycięstwie nad rezerwami Wisły, na twarze kibiców Zielonych powrócił uśmiech. Radomiak wreszcie zagrał na miarę swoich umiejętności, a zarazem oczekiwań radomskiego środowiska piłkarskiego. Czy jednak nie jest to uśmiech przez łzy ? Co powoduje sytuację, w której Radomiak w meczach wyjazdowych prezentuje futbol ofensywny, pełny finezji, zaś grając przed własną publicznością zamienia się w bojaźliwego ligowego średniaka ?

 

Po długich namysłach do głowy przychodzi tylko jedno - presja. Powszechnie wiadomo, że Nasza drużyna oparta jest na zawodnikach młodych, głównie z regionu, którzy często muszą brać odpowiedzialność za wynik na własne barki, tak na prawdę nie mając wcześniej jakiegokolwiek przetarcia. Część piłkarzy sobie z tym radzi, nie sprawia im to trudności, zaś drugiej połowie podcina to skrzydła, paraliżuje ich poczynania, przez co wyniki osiągane przez piłkarzy ze Struga nie są adekwatne do ich umiejętności. Z drugiej strony można się temu dziwić. Przecież doping, w istocie polega na tym, aby drużynie pomóc, nie przeszkadzać. Powiedzieć można, iż zawodnicy, którzy nie mają na tyle mocnej głowy, by zagrać przed czterema tysiącami widzów, w piłce nożnej nic nie osiągną, a jednocześnie podpisując kontrakt z Radomiakiem powinni mieć świadomość tego, co ich czeka.

Oglądając poczynania Zielonych przed własną publicznością stwierdzić należy również, iż drużynie brakuje lidera. Mam tutaj na myśli zawodnika doświadczonego, mającego posłuch wśród innych, jakimi byli w ostatnim czasie choćby, Andrzej Bednarz, czy mówiąc trochę przekornie, Czarek Czpak. Obecnie kogoś takiego po prostu nie ma. Na taką postać kreowany jest Daniel Barzyński, jednak zawodnik ten nigdy nie miał prawdziwych zadatków na kogś kto pokieruje drużyną. Nie chodzi mi tu o czysto piłkarskie umiejętności, które przewyższają poziom trzeciej ligi, czy o ambicję, a o typ zawodnika jakim jest Daniel. Mianowicie: zazwyczaj lubi pozostawać w cieniu. Środowisko dziennikarskie starało się wykreować do tej roli Michała Skórskiego. Zawodnik ograny, a mimo to ciągle młody, mający za sobą epizod w Ekstraklasie, mimo, że odpowiedzialny jest głównie za destrukcję, bramkostrzelny i przede wszystkim waleczny. Oglądając jego boiskowe poczynania można nazwać go boiskowym zadziorą, walczakiem, ale i jemu brakuje tego "czegoś", co lider powinien mieć. Takich właśnie zawodników mają w swoich szeregach rywale Zielonych. Ci z wyższej półki, jak GLKS Nadarzyn, gdzie taką funkcję sprawuje Artur Wolski, w K.S. Piaseczno, gdzie liderem jest Samuelson Chukwuma Odunka (może nie w szatni, ale na boisku na pewno), ale również drużyny słabsze, jak Narew Ostrołęka, gdzie jeszcze do niedawna był nim Marcin Truszkowski (teraz już Marcin T.), zaś w Legionovii Legionowo Krzysztof Kuźmińczuk. Paradoksalnie trzech, z wyżej wymienionych zawodników, zimą było łączonych z Radomiakiem i niewiele stało na przeszkodzie, aby choć jednego z nich zatrudnić. Szkoda, iż zarząd i osoby odpowiedzialne za transfery przy Struga, nie pomyślały o tym wcześniej. Gołym okiem widoczny jest brak rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia, który pociągnie drużynę w kluczowym, dla losów danego spotkania, fragmencie.

Ktoś może powiedzieć, że jeden zawodnik niczego by nie zmienił, nie wygrałby meczu za całą drużynę. Ja jednak uważam inaczej. Myślę właśnie, iż taki zawodnik zrobiłby różnicę i szkoda, że nie spróbowano w takiego kogoś zainwestować. Wygrane 4:0 w Legionowie, 5:0 w Płocku, czy pucharowa 6:1 w Ciechanowie pokazują, iż w drużynie jest ogromny potencjał. Potencjał, który powinien spowodować, iż Radomiak wygra tę ligę w cuglach. Jednak jest niestety inaczej. Strata do lidera z Nadarzyna nadal wynosi dziesięć punktów i raczej nie zapowiada się, żeby Radomiak ją zniwelował. Wcale nie dlatego, że nie gra na tyle dobrze i jest słabszy, a dlatego, że lider seryjnie wygrywa. Fakt, iż są to wygrane po 1:0, czy 2:1, jednak zarówno takie zwycięstwo, jak i 5:0, czy 6:1 dają niestety (dla kibiców Radomiaka) taką samą liczbę punktów.

Na zakończenie mogę tylko wyrazić nadzieję, że mimo wszystko się mylę. Radomiak wygra już wszystkie dziesięć meczów, zaś Nadarzyn straci punkty w przynajmniej czterech z nich i wspólnie z piłkarzami będziemy cieszyć się z awansu do drugiej ligi.